O autorze
Psychologi. Prekursorka nurtu psychologii bliskości w Polsce. Autorka popularnych książek "Dziecko z bliska" i "Dziecko z bliska idzie w świat". Za podstawowy czynnik tworzący skuteczną opiekę rodzica nad dzieckiem uważa ich wzajemną relację. W pracy z różnymi trudnościami dzieci stosuje podejście niedyrektywne, oparte na zaufaniu do kompetencji dziecka i podążaniu za jego potrzebami.

Prawa dziecka?

Zostałam poproszona o napisanie o Mikołaju, o wierze w niego lub niewierze. Miałam tego nie robić. Pomyślałam sobie, że i tak każdy działa w zgodzie ze swoim wewnętrznym przekonaniem. Przekonaniem opartym w większości na tym, czego sam doświadczył.

Rodzice, którzy w dzieciństwie wierzyli w Mikołaja nie wyobrażają sobie często jak mogliby odebrać dzieciom dzieciństwo, magię i radość Świąt. Rodzice, którzy w dzieciństwie nie wierzyli w Mikołaja nie wyobrażają sobie jak mogliby swoje dzieci wprowadzać w błąd. Mają też poczucie, że magia polega na czymś innym.



Jednym i drugim trudno jest sobie wyobrazić, że można inaczej.

Zamykając ten temat można by napisać, że każdy ma prawo, w dobrej wierze, wychowywać dzieci w zgodzie z własnym przekonaniami i własnym systemem wartości.
I naprawdę zamierzałam na tym zamknąć temat.

Gdyby dzisiaj rano znajoma nie przysłała mi obrazka podpisanego przez Rzecznika Praw Dziecka o następującej treści:
„Dzieci mają prawo wierzyć w Świętego Mikołaja. Pomóżmy zatrzymać tę wiarę jak najdłużej. Mikołaj potrzebuje naszej pomocy.”

Jeszcze bardziej zadziwiło mnie to, że tekst został zamieszczony w ramach akcji „Reaguj masz prawo”. Czy mam przez to rozumieć, że rodzice, którzy nie wprowadzają w domu postaci Mikołaja, albo od początku mówią dzieciom, że to taki miły świąteczny zwyczaj robią dziecku krzywdę? Stosują przemoc?

Nie sądzę, żebym kiedykolwiek nazwała przemocą udawanie przed dziećmi, że prezenty pod choinką kładzie Mikołaj, pisanie listów do niego i inne rodzinne tradycje związane z tą postacią.

Choć budzi to moje poważne wątpliwości, zwłaszcza jak widzę co się dzieje, kiedy dzieci wreszcie dowiadują się jak jest naprawdę. Mam poczucie, że wspólne przygotowywanie prezentów, troszczenie się o to, żeby każdy został obdarowany jest bardziej wychowawcze i wcale nie ma w tym mniej magii.

Najbardziej niepokoi mnie w tradycji Mikołaja to, że jest ona furtką do tego, żeby karać i nagradzać dzieci za pomocą okazywania im swojej miłości i wycofywania jej. W dodatku za pomocą „siły wyższej”. Dawanie prezentów w nagrodę albo straszenie, że „jak nie będziesz grzeczny to Mikołaj nie przyniesie ci prezentu.”

Dla nas zawsze prezenty były wyrazem miłości i wzajemnych relacji. Bardzo jestem wdzięczna moim rodzicom za to, że nigdy nie pojawił się w naszej rodzinie taki pomysł, że ktoś mógłby na prezent nie zasłużyć.

Po wszystkim, co napisałam dalej uważam, że jeżeli ktoś chce mieć w domu taką tradycję, że prezenty przynosi Mikołaj to jest to jego decyzja.
Ale nazywanie rodziców, którzy mają inne tradycje osobami, które łamią prawa dziecka to gruba przesada. Tak gruba, że nie mogłam tego tak zostawić.
Trwa ładowanie komentarzy...